W niedzielne popołudnie o godzinie 13:00 na stadionie przy Alei Wojska Polskiego 37 w Kisielicach rozegraliśmy spotkanie z drużyną GKS II Wikielec. Stadion powoli zapełniał się kibicami obu zespołów, a choć pogoda była chłodna i wietrzna – emocje od pierwszych minut skutecznie rozgrzewały atmosferę.
Od początku meczu wyszliśmy zmotywowani i pełni woli walki. Już po niespełna kwadransie objęliśmy prowadzenie. W 11. minucie, po rzucie wolnym wykonywanym przez Kacpra Wróblewskiego, piłka trafiła na dalszy słupek, gdzie idealnie odnalazł się Patryk Napierski. Skierował piłkę bezpośrednim strzałem do siatki, otwierając wynik spotkania.
Nie zwalnialiśmy tempa – raz po raz atakowaliśmy bramkę gości, którzy mieli problem z wejściem w rytm gry. Popełniali błąd za błędem, co nasza drużyna starała się konsekwentnie wykorzystywać. W 15. minucie sędzia podyktował rzut karny dla Olimpii, który pewnie wykorzystał Mateusz Wojtczuk. Do przerwy prowadziliśmy 2:0 i wszystko wskazywało na to, że kontrolujemy przebieg meczu.
W przerwie plan był prosty – grać swoje. Niestety, druga połowa okazała się powtórką z meczu w Sampławie. W naszych szeregach pojawiła się nerwowość, a w defensywie – chaos i niepotrzebne dyskusje z sędzią. W 54. minucie goście zdobyli bramkę kontaktową, a dziewięć minut później doprowadzili do wyrównania.
Trener Olimpii wprowadził zmiany, jednak nie przyniosły one oczekiwanego efektu. Chwilę później, po biernym zachowaniu naszej obrony, zawodnik Wikielca minął kilku naszych graczy i precyzyjnym strzałem wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie 2:3.
W końcówce spotkania emocje sięgnęły zenitu. W 65. minucie na boisku pojawił się Tomasz Łubek, jednak po obejrzeniu dwóch żółtych kartek w krótkim odstępie czasu (81’ i 83’) został odesłany do szatni. Ostatnie dziesięć minut graliśmy w osłabieniu, rzucając wszystkie siły do ataku. Stworzyliśmy kilka składnych akcji, ale zabrakło skuteczności. W doliczonym czasie gry goście przeprowadzili kontratak, który zakończył się czwartą bramką, ustalając wynik meczu na 2:4.
To kolejny mecz, w którym nie wyciągamy wniosków – cofamy się przy korzystnym wyniku i nie potrafimy dowieźć zwycięstwa do końca.
Na koniec chcielibyśmy serdecznie podziękować licznie zebranym kibicom za obecność i wsparcie! Szczególne wyrazy wdzięczności kierujemy do naszej zdolnej i oddanej młodzieży – kisielickiej „Żylety”! Wasz doping, śpiew i energia sprawiają, że gra się nam z pasją, a nawet porażki znosi się znacznie lżej.
DZIĘKUJEMY! 💛💙🤍


