To było dla wielu z nas długie popołudnie, jednak finalnie udało się. Orlik został odśnieżony i przygotowany na tyle, by nasi trenerzy mogli swobodnie prowadzić treningi, a nasi zawodnicy powoli rozpocząć przygotowania do rundy wiosennej.
Samo odśnieżanie było nie lada wyzwaniem. Warstwa śniegu sięgała kilkunastu, a momentami nawet kilkudziesięciu centymetrów, a dodatkowo pracę utrudniała kilkucentymetrowa warstwa lodu na samej górze. Zaczęliśmy punktualnie, choć nie wszyscy. Jeden z naszych zawodników, a mianowicie Tomasz Łubek, już dużo wcześniej podjął samotną walkę z lodowatym żywiołem.
Ci, którzy stanęli na wysokości zadania
Łącznie było nas około 10 osób, nie wszyscy zawodnicy zdołali dotrzeć na wspólne odśnieżanie. Ogromne podziękowania kierujemy do taty naszych dwóch najmłodszych zawodników Olka i Igora, Pana Piotra Lemańskiego, który jako jedyny rodzic dzielnie walczył razem z nami z zimowym żywiołem.
Swoją cegiełkę, a raczej łopatę, dołożył również nasz serdeczny kolega Rafał Kowalski, który nie tylko wspomaga nas podczas gier na treningach, ale z ogromną przyjemnością pomógł także odśnieżać miejsce do gry. Mało tego, przywiózł drewno do jednego z palenisk. A było co grzać, bo temperatura oscylowała w okolicach minus siedmiu stopni.
Nie zabrakło też kobiecego akcentu. Dziewczyny z Komitetu Osiedlowego Kisielice, Ela, Milena i Marita, ramię w ramię starały się pozbyć jak największej ilości białego złogu.
Przełomowy moment
Po półtorej godziny pracy efekt był… marny.
Wtedy wydarzyła się rzecz niebywała. Na pomoc w walce ze śniegiem, na prośbę Pana Dariusza Gutowskiego, przybył swoim „potworem” Pan Andrzej Fass. Gdyby nie poświęcenie jego wolnego czasu oraz siła quada wyposażonego w pług do odśnieżania, zdecydowanie nie udałoby się doprowadzić boiska do używalności. Po kilku godzinach od rozpoczęcia prac mieliśmy gotową pierwszą część boiska.

Pan Fass wrócił do nas około godziny 17:00. Na posterunku zostali wtedy już tylko zawodnicy Sylwester Ciepliński oraz Patryk Napierski, którzy około godziny 19 odrzucili ostatnie łopaty śniegu i zgasili światło na przygotowanym do grania Orliku.
Nie każdy bohater nosi pelerynę. Tego dnia nasi bohaterowie ubrani byli w zimowe kurtki, uzbrojeni w łopaty do śniegu, a do zwycięstwa doprowadził ich potwór z napędem na cztery koła.
Ogromne podziękowania kierujemy również do członka naszego zarządu Grzegorza Fotka za przywiezienie taczki i wspólną pracę, najmłodszego pomocnika Kacpra Gutowskiego, naszego kierownika Daniela Jabłońskiego za przygotowanie ciepłej herbaty i kiełbasek z grilla, Pana Adama Napierskiego za podarowanie drewna do grilla oraz Pana Jerzego Więczkowskiego za użyczenie podwieszanego grilla. Każdy, nawet najmniejszy gest sprawił, że ta praca była przyjemniejsza, w świetnym klimacie i co najważniejsze zakończyła się happy endem.
Słowo szczerości
Jest jedna rzecz, o której muszę wspomnieć. Mimo dużego zainteresowania samym pomysłem, zmartwiła nas frekwencja zawodników. Klub reprezentowali: aktualny trener Arkadiusz Gwiazda oraz zawodnicy Sylwester Ciepliński, Tomasz Łubek i Patryk Napierski.
W klubie nadchodzą zmiany. Bądźcie czujni


















