Wczorajszy mecz trudno jednoznacznie opisać. Choć wynik 2:1 dla gospodarzy z Lidzbarka nie oddaje w pełni przebiegu spotkania, to był to bez wątpienia nasz najsłabszy występ w tym sezonie. Nie chodzi o rezultat, lecz o podejście i brak drużynowego ducha. Tym razem zamiast zespołu byliśmy zlepkiem indywidualności – i to właśnie okazało się największym przeciwnikiem.

Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem przewagi gospodarzy i prób wejścia w mecz z naszej strony. Mieliśmy jednak swoje sytuacje – strzały Cezarego Laszkowskiego i Huberta Czarzastego czy uderzenie głową Patryka Napierskiego w poprzeczkę mogły dać prowadzenie. Do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis, który dawał nadzieję na lepszą drugą połowę.

Niestety, po zmianie stron obraz gry nie uległ poprawie. Nadal brakowało determinacji, komunikacji i walki o każdy metr boiska. Dodatkowo kontrowersyjne decyzje sędziego tylko potęgowały frustrację. W 49. minucie arbiter dopatrzył się zagrania ręką tuż przed polem karnym, a mocny strzał z rzutu wolnego zaskoczył naszego bramkarza – 1:0 dla Welu. Zaledwie cztery minuty później nieudany wrzut z autu, szybkie przejęcie przez rywala i potknięcie obrońcy zakończyły się kolejną bramką – 2:0.

Pomimo niekorzystnego wyniku, zespół próbował jeszcze odwrócić losy meczu. Wyróżniały się indywidualne rajdy Dawida Panka, po jednym z których w 87. minucie sędzia podyktował rzut karny. Pewnym egzekutorem okazał się Cezary Laszkowski, który dał nadzieję na remis. Chwilę później bliski wyrównania był Sebastian Falkiewicz, jednak jego strzał nad pustą bramką zakończył się niepowodzeniem.

Wracamy z Lidzbarka bez punktów. W tabeli sytuacja pozostaje bez większych zmian, ale ten mecz powinien być dla nas ważną lekcją. Zabrakło drużyny – tej, którą znamy i którą potrafimy być. Musimy wrócić do wspólnej gry, wzajemnego wsparcia i zaangażowania od pierwszej do ostatniej minuty.

Przed nami dwa ostatnie spotkania rundy. Każdy z nich to szansa, by pokazać charakter i udowodnić, że potrafimy wyciągać wnioski. Bo mecze się przegrywa, ale styl i podejście zawsze pozostają naszym wyborem



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *