Wczorajszy wyjazd do Mroczna zapowiadał się bardzo wymagająco. Gospodarze przystępowali do spotkania po dwóch zwycięstwach z rzędu, a dla nas był to mecz o dużą stawkę – chcieliśmy przełamać serię porażek. Do dyspozycji mieliśmy tylko dwóch zmienników, co pokazuje, jak wąską dysponowaliśmy kadrą.
Od początku spotkania to rywale starali się narzucić swój styl gry. Wychodzili wysoko, próbowali zepchnąć nas bliżej własnego pola karnego i kilkukrotnie zagrozili strzałami zza „szesnastki”. My jednak również potrafiliśmy odpowiedzieć – raz po raz wychodziliśmy z groźnymi kontratakami zarówno prawą, jak i lewą stroną.
Po niespełna dwóch kwadransach jedna z akcji lewą flanką zakończyła się faulem na Dawidzie Panku w polu karnym. Sędzia wskazał na jedenasty metr, a rzut karny pewnie wykorzystał Mateusz Wojtczuk. Na przerwę schodziliśmy z jednobramkowym prowadzeniem.
Po zmianie stron skupiliśmy się na konsekwentnej grze, bo ten sezon już nie raz pokazał, jak kruche potrafi być nawet dwubramkowe prowadzenie. W drugiej połowie wyglądaliśmy lepiej – byliśmy pewniejsi w obronie i stwarzaliśmy więcej klarownych sytuacji.
W 57. minucie prowadzenie podwyższył grający trener Jakub Lendzionowski. Chwilę później dokonaliśmy pierwszej zmiany (Staszyński za Rutkowskiego), a w 74. minucie na boisku pojawił się Miller, zmieniając Lendzionowskiego. Niedługo później, po faulu, na murawie znalazł się Filip Otremba i do końca spotkania musieliśmy radzić sobie w osłabieniu.
Końcówka była bardzo nerwowa – więcej fauli, więcej kartek i sporo emocji. Ostatecznie jednak dowieźliśmy wynik do końca, a po szóstej minucie doliczonego czasu gry sędzia zakończył spotkanie.
Z tyłu na zero, z przodu skutecznie – dopisujemy trzy punkty do ligowej tabeli i wracamy z tarczą! 💪


